Blog Staszka

Staszek pisze z ... Kamerunu :)

Od 7 sierpnia jestem w Kamerunie. Po 12 godzinach lotu przez Brukselę, Duale, samolot wylądował w Yaounde stolicy kraju. Tutaj zupełnie inny świat.
Wizę mam na 3 miesiące, ale jeśli da się przedłużyć to chce pozostać do lutego przyszłego roku.
Tutaj trzeba przedefiniowac sobie pojęcie biedy. To co u nas jest nazywane biedą tutaj jest największym luksusem.
Pomimo tej biedy urzekli mnie ludzie których spotykam. Mój podziw wzbudza oczywiście przyroda, ale najbardziej ofiarna i odważna postawa naszych polskich misjonarek Pallotynek u których mieszkam.

IMG-20180903-WA0002IMG-20180904-WA0010IMG-20180904-WA0011

Ciąg dalszy poniżej - od najnowszych do najstarszych wiadomości...



Blog Staszka - 2018.12.07: Kilka zaległych scenek PDF Drukuj Email
Blog Staszka
niedziela, 09 grudnia 2018 15:54

Kilka zaległych scenek z Kamerunu.

WhatsApp Image 2018-12-07 at 11.31.33Bez komentarza...

 

 

 

WhatsApp Image 2018-12-07 at 11.32.41Matka pracowała maczetą, a dziecko grzecznie siedziało.

 

 

 

 

WhatsApp Image 2018-12-07 at 11.34.45Krzesła wykonane przez niepełnosprawnego, któremu przeciekała woda z dachu.

 

 

 

 

WhatsApp Image 2018-12-07 at 11.37.43Malec z sierocińca, którego nie potrafiliśmy roześmiać.

 

 

 

 

WhatsApp Image 2018-12-07 at 11.40.08Koniec zajęć w przedszkolu. Powrót do domu.

 

 

 

 

WhatsApp Image 2018-12-07 at 11.43.21Zajęcia w przedszkolu.

 

 

 

 

WhatsApp Image 2018-12-07 at 11.45.19Nkumianin - jak wszyscy napotkani uśmiecha się do nas.

 

 

 

 

WhatsApp Image 2018-12-07 at 11.47.02Kuchnia szkolna w Nkoum. Stan przed remontem.

 

 

 

 

WhatsApp Image 2018-12-07 at 11.48.34Petit directeur - syn dyrektora szkoły w Nkoum.
 

 

 

 

 

 

WhatsApp Image 2018-12-07 at 11.50.29Rodzinka pigmejów. Budują sobie dom.

 

 

 

 

WhatsApp Image 2018-12-07 at 11.52.09Z wizytą w domu mojego adoptowanego synka.

 

 

 

 

WhatsApp Image 2018-12-07 at 11.58.09Przeszły kilometr drogi pod górkę z wodą na głowie, i jeszcze się śmieją. Ja byłem wykończony po pokonaniu tej trasy, bez wody.

 

 

 

 

 

WhatsApp Image 2018-12-07 at 12.00.48Po zakupach albo w drodze na rynek?

 

 

 

 

 

WhatsApp Image 2018-12-07 at 12.05.0517 listopada byłem na jej pogrzebie. Zamordowana świecka wolontariuszka z Włoch.

 

 

 

 

WhatsApp Image 2018-12-07 at 12.07.49WhatsApp Image 2018-12-07 at 12.07.5015 listopada w konsulacie honorowym Polski.

 

 

 

 

WhatsApp Image 2018-12-07 at 12.10.01Ta dziewczynka przypatrywała się, jak zakładam instalacje w kuchni w szkole. Na koniec po krótkiej rozmowie powiedziała mi "courage" - odwagi ?!

 

 

 

 

 

WhatsApp Image 2018-12-07 at 12.14.08Tutaj kobiety się nie przejmują. Jak dziecko chce, to karmią w każdej sytuacji.

 

 

 

 



WhatsApp Image 2018-12-07 at 12.16.15W każdy czwartek, tak jak w mojej parafii, jest adoracja od 15 do 18 w katedrze. Ksiądz przez cały czas jest przed ołtarzem.

 

 

 

 

 

WhatsApp Image 2018-12-07 at 12.20.09WhatsApp Image 2018-12-07 at 12.20.09 2Rzeźba św. Pawła do szkoły w Nkoum. Myślałem, że rzeźbiarz robiąc połowę twarzy jasnej i połowę ciemnej oraz jedno oko mniejsze, po prostu "spartaczył"swoje dzieło. Ale po obejrzeniu obrazu nad ołtarzem w katedrze w Yaounde myślę, że to nie przypadek i coś za tym się kryje. Tylko nie wiem, co?

 

WhatsApp Image 2018-12-07 at 12.27.20Sprzęt nagłaśniający w kościele w Nkoum nie działa (to własność szkoły, a siostra Hanna ma tak silną wiarę, że ja go naprawię, że sam zaczynam w to wierzyć). Do tego są jeszcze dwa mikrofony bezprzewodowe i kolumna. Grześ by mi się pilnie przydał.

 

 

WhatsApp Image 2018-12-07 at 12.33.39Księża oblaci z wizytą u nas. Do domu mają jeszcze 900 km. Ten, który siedzi bliżej mnie, pracował we Wrocławiu na Popowicach przez kilkanaście lat. W Kamerunie jest już 40 lat.

Dzisiaj zabiliśmy kolejnego węża Boa w naszej posesji, o długości ok. 1,5 m. Siedział w doniczce z kwiatkami - dokładnie w tej, która jest na zdjęciu pomiędzy dwoma księżmi oblatami. Dwa tygodnie temu nasza suka Ama zagryzła węża, ale została przy tym ukąszona i ledwo uszła z życiem. Weterynarz myślał, że trzeba będzie ją uśpić, ale jakoś wyszła z tego.

Klasy szkole po założeniu oświetlenia. Dzieciaczki kibicowały mi przy pracy.

WhatsApp Image 2018-12-07 at 21.51.40WhatsApp Image 2018-12-07 at 21.51.41WhatsApp Image 2018-12-07 at 21.51.42

Boże Narodzenie się zbliża.

WhatsApp Image 2018-12-07 at 21.51.47WhatsApp Image 2018-12-07 at 21.51.48WhatsApp Image 2018-12-07 at 21.51.49

Odświętne dekoracje już w sklepach w stolicy.

WhatsApp Image 2018-12-07 at 21.51.53WhatsApp Image 2018-12-07 at 21.51.55

Pozostałości po obiedzie z owocami morza.

WhatsApp Image 2018-12-07 at 21.51.57WhatsApp Image 2018-12-07 at 21.51.572

Zmieniony: niedziela, 09 grudnia 2018 16:56
 
Blog Staszka - 2018.12.05: Trudne sprawy PDF Drukuj Email
Blog Staszka
środa, 05 grudnia 2018 15:36

Dylemat egzystencjalny młodej misjonarki: przyszedł chłopak chory na side. Oboje rodzice chorzy na side poczęli go, jak już byli chorzy. Nie jest adoptowany. Nie ma pieniędzy. Czy leczyć? Odpowiedź starej misjonarki - leczyć.

WhatsApp Image 2018-12-05 at 13.14.12

Nazywa się KANGA Martial. Ma 6 lat. Sida to francuska nazwa aids. Teresko, przyjmij go na listę oczekujących na adopcję.

Kolejny dylemat. Leczyć czy pozwolić umrzeć?

Mimi urodziła się z porażeniem mózgowym. Jej mama była w bardzo młodym wieku i gdy zobaczyła, że dziecko nie jest zdrowe, to je porzuciła. Zajęła się nią babcia ze strony ojca. Dla Mimi przywieźliśmy nowy wózek inwalidzki - dar od kogoś z Polski.

WhatsApp Image 2018-12-05 at 13.48.06WhatsApp Image 2018-12-05 at 13.48.09WhatsApp Image 2018-12-05 at 13.48.07

Pierwszy raz spotkałem Mimi w sierpniu. Wróciła wtedy ze szpitala rehabilitacyjnego.

Miesięczne utrzymanie Mimi przy życiu kosztuje 30 tys. franków (20 tys. na lekarstwa i 10 tys. na żywność). Rocznie daje to kwotę 2400 PLN. Gdy siostra Edyta pracowała w Nkol-Avolo, to pieniądze na utrzymanie przy życiu Mimi znajdowała. Teraz jest tam inny zestaw sióstr i one nie mają na to pieniędzy. Stąd pytanie - co dalej z Mimi? Odpowiedź starej misjonarki - dalej opiekować się Mimi. Pieniądze znajdziemy. Teresko, wciągnij ją proszę na specjalną listę adopcyjną.

WhatsApp Image 2018-12-05 at 14.07.13WhatsApp Image 2018-12-05 at 14.07.15WhatsApp Image 2018-12-05 at 14.07.16

Ten starzec jest samotny i mieszka sobie w takim domku. Myślę, że w Polsce zwierzęta mieszkają w lepszych warunkach. Przyszedł do nas z prośbą - czy nie pomoglibyśmy mu w remoncie tej chałupki.

Gdy dwa miesiące temu wyremontowałem dom pewnemu niepełnosprawnemu (nowy blaszany dach plus deski na ścianach) - bo nie mogłem patrzeć, jak przez dach wlewa mu się woda na głowę - to ktoś na innej grupie, do której także piszę, wyśmiał mnie. Kosztowało mnie to ok. 1 mln franków. Ten ktoś napisał, że ma tyle pieniędzy, że mógłby wyremontować 1000 domów (czyli posiada 6.7 mln zł), ale problem polega na tym, aby Murzynów nauczyć, aby sami sobie domy remontowali. Mam nadzieję przynajmniej, że w tej grupie nie zostanę wyśmiany.

Obrazy przemawiają bardziej niż słowa. Przed remontem dach wyglądał tak. Czyż nie należało pomóc temu człowiekowi?

WhatsApp Image 2018-12-05 at 19.05.13WhatsApp Image 2018-12-05 at 19.05.14WhatsApp Image 2018-12-05 at 19.05.17

WhatsApp Image 2018-12-05 at 19.05.21WhatsApp Image 2018-12-05 at 19.05.25WhatsApp Image 2018-12-05 at 19.05.26

WhatsApp Image 2018-12-05 at 19.06.32

Mieszka w Jaglasi (dzaglasi). Chodzi o kulach. Taki dach jaki miał, wymagał remontu mniej więcej co dwa/trzy lata, ze względu na deszcze i wiatry. Sam nie mógł wchodzić na drabinę, aby go naprawiać. Stąd stan dachu - jak na zdjęciach. Mieszka samotnie ok. 500 m od wioski w głąb buszu. Wykonuje meble z bambusa. Odkryliśmy go, gdy nam był potrzebny ktoś, kto wykonałby mebel do szkoły w Nkoum. Powiedział, że odzyskał wiarę w ludzi, bo myślał, że Bóg już o nim zapomniał.

Dach z blachy wystarczy mu już do końca życia.

Zmieniony: niedziela, 09 grudnia 2018 13:34
 
Blog Staszka - 2018.12.03: Świąteczna Msza, wiadro i sznurek, wspomnienia z wycieczki PDF Drukuj Email
Blog Staszka
wtorek, 04 grudnia 2018 00:49

Tydzień temu, wracając z krótkich wczasów znad morza, byłem w niedzielę w stolicy Kamerunu w Yaounde. W bazylice znajdującej się tuż obok naszego miejsca zakwaterowania, na Mvolye, odbywało się jakieś doroczne święto. Nie znalazłem nikogo chętnego z miejscowych (za długo trwa), więc poszedłem sam. Powiedzieli mi, że zaczyna się o godz. 10.00, ale jak przyszedłem 15 minut przed 10-tą, aby zająć bliskie miejsce obok chóru, to zaczynała się już ewangelia i porządkowy wskazał mi miejsce na końcu bazyliki. Do chóru zbliżałem się etapami trzy razy zmieniając miejsce przy okazji jak ludzie kilkakrotnie wychodzili z ławek i podchodzili do ołtarza. Msza zakończyła się o 13.45. To mój nowy rekord, jeśli chodzi o długość mszy św. w Kamerunie. My mamy zegarki a oni mają czas. Im się nie śpieszy. Ewangelia, homilia i większość modlitw odbywała się w trzech językach, po angielsku, po francusku i w języku ewondo. W trakcie homilii ksiądz nawiązuje dialog z ludźmi i oni odpowiadają czasami bardzo głośno. Najbardziej ekspresyjnie reagują jednak w języku ewondo. Myślę, że dużo starszych ludzi, którzy nie chodzili do szkoły, może nie znać dobrze francuskiego. Nagrałem dużo (20 odcinków), kilka zaprezentuję. Jakość głosu kiepska, wygląda na to, że mój telefon kończy swój żywot.

Wśród chórzystek wypatrzyłem jedną "bladą twarz" o typowej urodzie francuskiej. Ciekawym zestawieniem był saksofonista o zacięciu jazzowym z klawiszowcem, który potrafił nieźle improwizować, plus chór. Przez większość czasu przygrywali, podczas gdy przy mikrofonie ciągle zmieniali się prowadzący, miejmy nadzieję, że prowadzący modlitwę.

Tutaj znak pokoju przekazuje się dwoma rękami. Nasi czarni bracia i siostry bardzo lubią nawet z daleka podejść i przekazać ten znak. Potem na te ręce przyjmuje się komunię świętą. To jest duży problem dla niektórych białych. Po tym etapie mszy dostają kaszlu albo okulary im się brudzą. To oczywiście tylko taki zabieg, aby wyciągnąć chusteczkę i na koniec wytrzeć sobie też ręce. Innym sposobem uniknięcia kontaktu z "czarnymi" jak zauważyłem jest znajdowanie sobie miejsca gdzieś daleko w ławkach, gdzie nikt inny się siedzi, zwłaszcza w dni powszednie. Ale w Polsce także zdarzają się ludzie, którzy mają wiele obaw, jeśli chodzi o kontakt z tymi, którzy byli w Afryce. Jednej siostrze w czasie tzw. niedzieli misyjnej ksiądz nie podał ręki w zakrystii przepraszając, że boi się, aby nie zarazić się jakąś chorobą tropikalną.

Dodam jeszcze, że w tej bazylice był św. Jan Paweł II w czasie swojej pielgrzymki do Kamerunu. Po lewej stronie ołtarza wisi jego portret.

WhatsApp Image 2018-12-03 at 04.50.09WhatsApp Image 2018-12-03 at 04.50.10WhatsApp Image 2018-12-03 at 04.50.14

WhatsApp Image 2018-12-03 at 04.50.17WhatsApp Image 2018-12-03 at 04.50.27WhatsApp Image 2018-12-03 at 04.50.29

WhatsApp Image 2018-12-03 at 04.50.33WhatsApp Image 2018-12-03 at 04.50.35WhatsApp Image 2018-12-03 at 04.50.40

WhatsApp Image 2018-12-03 at 04.50.37

Dzisiaj rozpocząłem pracę dotyczącą doświetlenia klas w szkole podstawowej w Doume. Pracuję po zakończeniu lekcji od 14.30 do 18.00. Zajmie mi to około dwóch tygodni.

Dzisiaj wracając po pracy, a było już całkiem ciemno, spotkałem przy drodze płaczącego chłopca. Tak łkał i  zanosił się od płaczu, że trudno mi było go zrozumieć. Jedyne słowo jakie zrozumiałem to "woda". Zabrałem go ze sobą do naszej misji i tu s. Edyta wydobyła od niego, nie bez trudu, bo cały czas łkał, o co chodzi. Otóż dzisiaj rano przed szkołą babcia, u której mieszka, wysłała go jak zwykle po wodę. W czasie wyciągania wody ze studni urwał mu się sznurek i utopiło wiadro. Po powrocie ze szkoły babcia wysłała go na poszukiwanie wiadra i powiedziała, że bez wiadra i sznurka ma się nie pokazywać w domu. Chłopiec niestety wiadra nie odnalazł w studni i nie wiedział, co ma dalej robić. Dostał od nas 2 tys franków na nowe wiadro i jutro jeszcze przed szkołą kupi je na rynku. Miejmy nadzieję, że babci takie rozwiązanie wystarczy.

Jeśli dziecko mieszka u babci, a nie u swoich rodziców, tzn. że jest tzw. podrzutkiem i chwała babci, że je w ogóle przyjęła, pomimo iż nie jest najczulsza dla wnuczka.  Los wielu dzieci w Kamerunie jest ciężki. Teraz jest czas, gdy dzieci masowo są wyrzucane ze szkoły za brak opłaty. S. Edyta właśnie dziś wieczorem wróciła z Nkol-Avolo, gdzie poprzednio pracowała, i tam litując się nad wyrzuconymi dzieciakami wydała sumę 437 tys franków, aby mogły wrócić do szkoły.

Temat wspominkowy z wczasów:  Będąc w Bafoussam spotkałem przy kościele po porannej Mszy Świętej ciekawą rodzinkę. Codziennie są obecni na jutrzni i Mszy Świętej. Jest to matka z trójką dzieci. Matka jest żandarmem. Ojciec przed laty ich zostawił. Siostra Weronika opowiedziała mi dzień wcześniej trochę  o nich. Otóż przed 6 laty zrobili naradę rodzinną i ustalili, że nie będą jeść śniadań. To dlatego, aby zaoszczędzone w ten sposób pieniądze dodatkowo przeznaczyć na studia dla najstarszego syna (nie ma go na zdjęciu). Syn pragnął zostać lekarzem. Potem ten syn, gdy już będzie pracował, to zaopiekuje się już młodszym rodzeństwem. Zapytaliśmy co u nich teraz słychać. Pani ze łzami w oczach, że jest bardzo szczęśliwa, bo udało się synowi ukończyć studia w Kongo w Kinszasie. Pozostaje mu tylko jeszcze zaliczyć ostatnią praktykę, opłacić końcowe egzaminy i powrót do kraju. Na to potrzebuje jeszcze zebrać 1000 dolarów. Na razie uskładała 500. Na zdjęciu jestem z nimi w kurtce, bo tutaj klimat jest już górski i rano temperatura potrafi spaść nawet do 21 stopni.

WhatsApp Image 2018-12-03 at 23.39.45 2WhatsApp Image 2018-12-03 at 23.39.45

Zmieniony: niedziela, 09 grudnia 2018 15:50
 
Blog Staszka - 2018.11.29: Trudne sprawy, czyli kameruńska codzienność PDF Drukuj Email
Blog Staszka
niedziela, 02 grudnia 2018 13:13

Dzisiaj symboliczne prace wokół naszej posesji dla tych, co dostali wsparcie finansowe. Wśród nich Janek i Dymitr, którzy zostali wyrzuceni ze szkoły za brak opłaty drugiej transzy. Od poniedziałku dalej będą się uczyć.

Ta starsza pani mówiła, że nie ma pieniędzy na jedzenie. Na pole pójdzie dopiero w sobotę (12 km), wtedy coś przyniesie do jedzenia.

Ten starszy pan, to 52 letni ojciec 10-osobowej rodziny. Na zdjęciu z częścią dzieci. Żona wraz z 11 dzieckiem zginęła w czasie pracy w polu, przygnieciona drzewem. Do tak licznej rodziny trudno mu znaleźć nową żonę. On stanął na głowie i opłacił szkołę wszystkim dzieciom, ale brakuje mu pieniędzy na jedzenie. Wczoraj dostał pomoc. Warto zrobić zbliżenie i pooglądać ubrania niektórych dzieci. Ta jego córka ma dopiero 12 lat i jest odpowiedzialna za przygotowywanie posiłków dla całej rodziny. Wczoraj była bardzo zadowolona, bo dostali ryż z sosem i dwie konserwy oraz trochę słodyczy.

WhatsApp Image 2018-11-29 at 14.40.55WhatsApp Image 2018-11-29 at 14.40.56

WhatsApp Image 2018-11-29 at 14.40.53WhatsApp Image 2018-11-29 at 14.40.54WhatsApp Image 2018-11-29 at 14.40.57

Sorry. Wczoraj mnie trochę poniosło z tym honorem. Oczywiście nie stanowicie po pierwsze całego PP, a po drugie nie macie przecież obowiązku wspierać misji dlatego, że ja jestem w Afryce. Na Whatsappie każdy może odczytać, która osoba i kiedy dostała i odczytała każdą wiadomość. Widząc małe szanse na uzyskanie od was wsparcia, wczoraj uderzyłem do innej grupy, której też opisuję moją przygodę z Afryką. To jest moja rodzina. Już tak dużo od nich uzyskałem wsparcia, że nie śmiałem dalej prosić. I tym razem okazali się wspaniali. Sami wyłożyli kolejną kasę i organizują także innych. W sumie, po wczorajszej prośbie do tej pory dostałem deklaracje przelewów na sumę 2400 zł - ale to nie koniec, bo w niedzielę jeszcze będzie kiermasz, z którego dochód pójdzie na misje dla nas. Dzięki takim pieniądzom jesteśmy w stanie niektórym ludziom nie odmawiać pomocy. Do furty klasztornej codziennie dzwoni po kilkanaście osób. Być może każda z tych osób - to cierpiący na głód albo nie mający się w co ubrać Jezus. Nie będę jednak już wam dalej opisywał kolejnych przypadków z dzisiejszego dnia i kolejnych dni.

Zmieniony: niedziela, 09 grudnia 2018 12:54
 
Blog Staszka - 2018.11.28: Szkoła - i pieniądze PDF Drukuj Email
Blog Staszka
niedziela, 02 grudnia 2018 13:00

Koniec listopada to termin zapłacenia drugiej transzy za naukę w szkole. Zgłaszają się do nas uczniowie, których wyrzucono ze szkoły za brak opłaty (szkoły katolickie, a nie mają litości). Takich przypadków jest zbyt dużo i siostry nie są w stanie wszystkim pomóc. Przed chwilą odmówiły pomocy dwóm braciom, których wyrzucono ze szkoły. Mieszkają tu w Doume kątem u rodziny, a pochodzą gdzieś z wioski. Powiedziałem, aby przyszli jeszcze raz o 15:00. Ja swoje pieniądze za listopad i grudzień już rozdysponowałem. Jeśli się znajdzie ktoś z was, kto zadeklaruje kwotę 170 zł i wpłaci ją do 15 grudnia, to wtedy te chłopaki (a może i więcej dzieciaków) otrzyma dalszą szansę nauki. Czekam na info do 15tej. Pozdrawiam.

AU: Stasiu, wpłacę te 170 zł za szkołę dla tych dwóch braci, o pomoc dla których prosisz. Jaki ma być tytuł tego przelewu i na kogo przelać?

Centrum Misyjne Sióstr Pallotynek
56 1240 6218 1111 0000 4618 4036
S. Edyta, dla braci opłata za szkołę.

Dzięki wielkie AU. Uratowałaś honor naszej wspólnoty. Muszę przyznać, że jestem mocno tym zaskoczony i zasmucony.

AU: Nie bądź Stasiu zasmucony, bo nie ma powodu. Choć wszyscy w wirze codziennych obowiązków to Dobry Bóg a nasz Pan nieustannie czuwa i troszczy się o wszystkie  swoje dzieła!!! Trzymaj się ciepło.

https://www.polskieradio.pl/9/325/Artykul/2221826

Zmieniony: niedziela, 02 grudnia 2018 13:10
 
Więcej artykułów…
<< Początek < Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 Następna > Ostatnie >>

JPAGE_CURRENT_OF_TOTAL
RocketTheme Joomla Templates