"Witam cię, mój przyjacielu...". Wspomnienie o Zbyszku Hebisz PDF Drukuj Email
Wspominamy Zmarłych
piątek, 21 czerwca 2013 00:34

W czerwcu 2013 zmarł Zbigniew Hebisz, który do wspólnoty dołączył kilka lat temu po jednym z kursów "Alfa".

Poniżej zamieszczamy kilka wspomnień z Nim związanych.

Pamiętajmy o Nim w osobistej modlitwie.

 

 

I

Zbyszek pojawił się w naszej Wspólnocie po pierwszym kursie Alfa. Nie brałem w tej Alfie udziału - podobnie jak w kolejnych edycjach - więc nie miałem okazji Go poznać.

Zwróciłem na Niego uwagę w listopadzie 2009 roku, gdy startowały Margaretki przeze mnie organizowane. Zbyszek zgłosił swój akces do Margaretki modlącej się w intencji księdza prałata Stanisława Pikula; był w niej do końca jej istnienia.

Na początku 2011 roku przyszedł do mnie z prośbą o zamieszczenie ogłoszenia na PPP. Dowiedziałem się wtedy, że należał do Fraterni Błogosławionego Czesława, działającej przy Zakonie Dominikanów. Bardzo Mu na tym ogłoszeniu zależało.


Fraternia Błogosławionego Czesława działająca przy Zakonie Dominikanów, zaprasza do udziału w Studium Biblijnym, prowadzonym przez o. Juliana Różyckiego. Zajęcia Studium Biblijnego odbywają się w środy o godzinie 18:30 w Fraterni - we Wrocławiu na placu Dominikańskim, w pomieszczeniach Zakonu Dominikanów. Studium trwa, ale w każdej chwili można się do zajęć włączyć. Jeśli traktujesz Pismo Święte poważnie, chcesz je lepiej poznać, odpowiada Ci dominikańskie podejście do życia - to być może to ogłoszenie jest skierowane do Ciebie. Przyjdź, zobacz - to do niczego nie zobowiązuje.


Nie wiem, czy to ogłoszenie jest jeszcze aktualne. Nie mam kogo o to spytać...

Wiem, że pod koniec życia bardzo cierpiał. Nie znaczy to, że nie cierpiał wcześniej. Raczej tak - sądząc po Jego posturze i ostrych rysach. Wiem, że cierpiał w ostatnim okresie, bowiem modliliśmy się za Niego. Czasem też pytałem Go, jak się czuje. Wtedy odpowiadał spokojnie, że źle, jest bardzo słaby i cierpi.

Mimo braku sił starał się być na Spotkaniach. Siadał cichutko i skromnie, i modlił się ze wszystkimi.

Nie wiem o Nim nic. Właściwie Go nie znałem. Jednak, gdy dowiedziałem się, że odszedł do Pana, zdałem sobie sprawę, że w mojej świadomości Wspólnota Płomień Pański to również On...

Już nie cierpi. Wierzę, że jest szczęśliwy i radosny. Zbyszek, którego właściwie nie znałem...

Zbyszek



Wigilia 2011.

Rano zadzwonił Zbyszek: czy mogę u was spędzić Wigilię?
Usłyszałam odpowiedź Michała: Bardzo proszę, będzie nam miło; czekamy na Ciebie o godz. 16:30. Początkowo nie byłam zadowolona, ale po chwili powiedziałam: nie ma sprawy, przecież zawsze na stole stoi pusty talerz i czeka na niezapowiedzianego Gościa.

Odświętnie ubrany, przyszedł punktualnie. Po modlitwie i dzieleniu się opłatkiem, zasiedliśmy do stołu. Atmosfera była bardzo sympatyczna: miłe rozmowy, wspomnienia, wspólne kolędowanie. Przyszła pora na prezenty; był również przygotowany upominek dla naszego gościa. Zbyszek cieszył się jak małe dziecko i kilkakrotnie pytał: Czy to naprawdę dla mnie?! Po skończonej Wieczerzy podziękował nam za wspólną Wigilię i udał się do domu.

Dla nas było to kolejne doświadczenie i jedna z niezapomnianych Wigilii.

Ela i Michał



Zbyszek.... po prostu był.

Najbardziej utkwiła mi w pamięci scenka z weekendu pierwszej Alfy. W tej scence miał kwestię: "a na polach woda stoi". To był marzec 2010, dwa miesiące później przyszła powódź. Czasami życie dopisuje zdumiewający scenariusz do naszych słów.

Mam wrażenie, że całkiem niedawno widziałam Go na spotkaniu modlitewnym w poniedziałek....


Ania B.


II

 

Zbyszek był ważnym ogniwem w naszej męskiej grupie dzielenia. Gdy dyskutowaliśmy na różne tematy, z zaciekawieniem czekaliśmy na jego wypowiedź. Pamiętam, że kiedyś po dłuższej wymianie zdań powiedział, że on nie ma wątpliwości, że Bóg jest, tylko.....  jak nas przyjmie na tamtym świecie? Po skończonym spotkaniu miałem możliwość rozmowy z nim, gdy odwoziłem go do domu.

Janusz (również z naszej grupki) często go odwiedzał, także i ja bywałem u niego. Dzielił się ze mną rozważaniami fragmentów Pisma Świętego, które przynosił ze spotkań III Zakonu Świętego Ojca Dominika, prowadzonego przez o. Juliana Różyckiego. Należał do tego zakonu, było to ważną częścią Jego życia.

Zbyszek był człowiekiem wiary. Pomagał i duchowo wspierał kilka osób, które potrzebowały Jego pomocy (poznałem takie osoby). Widziałem, jak dzielnie znosi swoją ciężką chorobę z pokorą i wiarą; nie poddawał się. Do końca pokładał ufność w Panu.


Olek
 


W pamięci zapadło mi szczególnie kilka ostatnich spotkań ze Zbyszkiem, najczęściej po poniedziałkowych spotkaniach modlitewnych. Zawsze gdy mnie zobaczył, mówił: Witam cię, mój przyjacielu... Niby nic, ale za każdym razem czułem się dużo lepiej niż kilka chwil wcześniej...
 

Maciej



Znałem Zbyszka właściwie tylko z małej grupy, i to dość krótko - ale zapadł mi w pamięć z powodu swoich wypowiedzi. Był to człowiek skromny i cichy, ufający Bogu i w Nim pokładający nadzieję.


Leszek


III

 

W mojej pamięci pozostaje zapisana charakterystyczna Jego postać.
Uczestniczył w życiu modlitewnym naszej wspólnoty i w dyżurach alfowych, ale nie było okazji do bliższego poznania się. Nigdy nie rozmawialiśmy, chociaż obserwowałam, że wiódł nawet długie dysputy z innymi osobami.
Zapisał się w pamięci, owszem: widzę Go nadal, jak posąg - jakże ciekawie ułożony.... ale jest to tylko zewnętrzny odbiór.
Będę pamiętać w modlitwach, by po trudach życia miał wieczne odpocznienie w Panu.


Małgorzata



Nie znałam dobrze Zbyszka. W zasadzie można powiedzieć, że po prostu kilka razy się widzieliśmy - ale pamiętam jego zawsze uśmiechnięte oczy. Mimo że chorował, miał w sobie pokój, ciepło i iskierki radości w oczach. Pamiętnym dla mnie jest jego występ na weekendzie Alfa! :) "A woda na polach stoi..." Nie zapomnę tego! I mam nadzieję, że zademonstruje tę scenkę w niebie ku wielkiej radości Aniołów :)


Beata
 


Zbyszek, kiedy już odnalazł Jezusa, bardzo chciał się dzielić wiarą z innymi. W mojej ostatniej z Nim rozmowie najbardziej martwił się o to, że Jego Córka jest daleko od Kościoła.

Na pewno będzie nam wdzięczny, gdy wspominając Go, będziemy także prosić Boga o łaskę wiary dla Jego Córki. 

Maria


Jezus im rzekł: "Bóg powiedział: Ja jestem Bóg Abrahama, Bóg Izaaka i Bóg Jakuba. Nie jest On Bogiem umarłych, lecz żywych" (Mk 12, 26-27).
Pamiętam Zbyszku, ten charakterystyczny błysk w Twoich oczach, Twój charakterystyczny głos, Twoje poczucie humoru, Twoją polskość, Twoje coraz bardziej spokojne, coraz bardziej - z roku na rok - pełniejsze pokorą i ufnością Panu spojrzenie.
Dziękuję Ci Zbyszku, za to świadectwo i lekcję wiary, pokory - jaką mi dałeś. Za Twoją miłość do Kościoła Katolickiego, do ojców dominikanów. Za ten skecz naszej małej grupy na weekendzie Alfa....
Dziękuję za Twoją wytrwałość i cichość.
Dziękuję za Twoje naśladowanie Chrystusa, które teraz - gdy wstawiasz się za nami - widzę coraz bardziej. Pewność nadziei w mym sercu dominuje nad żalem. Już Cię wśród nas nie ma.... ale tylko do Paruzji! Na ten czas poprzedziłeś nas w drodze do Pana.
Dziękuję za spotkanie z Tobą, za świeżość Twojego artystycznego serca, którą się z nami dzieliłeś.
Dziękuję Tobie za każdą osobę, którą ewangelizowałeś w Duchu Świętym. Dziękuję.....
Dziękuję Tobie, Panie Boże - za Zbyszka!

mn

 

Jeśli zapragniesz podzielić się swoim wspomnieniem, napisz: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

Zmieniony: piątek, 24 stycznia 2014 20:38
 
RocketTheme Joomla Templates